Niecodziennik Muzealny - Wojenne losy Nowodworów i ich mieszkańców w oparciu o relację Jana Starzeńskiego

Понедельник
01
Июнь
2020

Wojenne losy majątku Nowodwory należącego do Ireny Starzeńskiej i Stanisława Maruszewskiego są zbliżone do losów innych dóbr ziemskich naszego regionu. Początkowo znalazł się na trasie przemarszów oddziałów polskich, a później niemieckich i sowieckich. Były obiektem bombardowań, grabieży, podpaleń. Rodziny właścicieli, dzierżawców i oficjalistów nowodworskich zostały narażone na utratę mienia, śmierć, wywózki lub tułaczkę.


Fragment mapy taktycznej Ciechanowiec P38 S35, w skali 1:100 000, Warszawa 1937.

Pierwsze zetknięcie się mieszkańców Nowodworów, jak i pobliskiego Ciechanowca z grozą wojny miało miejsce już w dniu 1 września 1939 roku, gdy na miasto spadły pierwsze bomby. Jednakże żołnierze wermachtu pojawili się w majątku dziewięć dni później.

10 września 1939 roku na szosie w pobliżu Nowodworów doszło do potyczki niemieckiego 76 pułku z polskim 14 dywizjonem artylerii lekkiej, Po przegranym starciu żołnierze polscy wycofali się w kierunku Zaszkowa, pozostawiając na placu boju trzech poległych i sprzęt wojenny. Tego samego dnia Niemcy opanowali zarówno Ciechanowiec oraz Nowodwory.

Dzień później na niebie nad majątkiem pojawił się polski samolot, który zrzucił dwie bomby na stanowiska stacjonujących tu żołnierzy Wermachtu. Co prawda nieprzyjaciel nie odniósł wówczas poważniejszych strat, ale Niemcy zostali zmuszeni do ucieczki do pobliskich lasów.


Niemieckie czołgi na ciechanowieckim rynku 1939 r., zbiory Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu.

Po 20 września oddziały niemieckie rozpoczęły wycofywanie się z okolic Ciechanowca, pozostawiając te tereny sowietom. W momencie wkroczenia do Nowodworów czołowych oddziałów Armii Czerwonej (noc z 25 na 26 września 1939 roku), właścicieli pałacu już w nim nie było. Spodziewając się represji wyjechali na tereny okupowane przez Niemców. Stanisław Maruszewski zamieszkał w Warszawie, gdzie jak wspominał Józef Włodek, by przeżyć musiał zajmować się handlem. Michał Starzeński znalazł schronienie u pana Baczyńskiego w majątku Trynosy koło Ostrowi Mazowieckiej. Nie zabawił tam jednak długo i wkrótce przeniósł się do Biejkowa koło Białobrzegów. Następnie mieszkał u Stanisława Gogi w Wiktorzynie, a stamtąd razem z majorem wojska polskiego Henrykiem Ortweinem, właścicielem Gródka, wyjechał do Łysych, gdzie zmarł w 1946 roku i tam też został pochowany. Irena i jej siostra Jadwiga Starzeńskie zamieszkały w Konstancinie u swoich krewnych Ronikierów.

Pierwsi w majątku pojawili się kawalerzyści, którzy w folwarku Dominikowo wycieli szablami 500 owiec ze stada dworskiego. Nie był to odosobniony przypadek tego typu bestialstwa. W nieodległych Pobikrach, majątku hr. Jezierskich, sowieci wystrzelali krowy i świnie. Pałac nowodworski także nie został oszczędzony. Czerwonoarmiści wynieśli na gazon przed budynkiem bibliotekę dworską, dzieła sztuki oraz meble, które następnie podpalono. Budynek został gruntownie przetrząśnięty, a znajdujące się w nim mienie, które nie uległo zniszczeniu rozgrabiono. W jednym z listów z 2005 r. Jan Starzeński wspominał, że jego ubrania były sprzedawane na ciechanowieckim rynku, on sam zaś został praktycznie bez niczego. W tej trudnej chwili pomogła mu żona dzierżawcy młyna, pani Małyskowa, która podarowała mu koszulę swojego syna.

Jedynie wspomniany powyżej, szesnastoletni wówczas, Jan Kazimierz Starzeński, syn Michała, miał to wątpliwe szczęście bycia świadkiem zaboru rodzinnego majątku. Gdy czerwonoarmiści zajęli pałac zamieszkał w oficynie u Pieńkowskiego jednego z dwóch dzierżawców Dominikowa. To właśnie u niego Jan miał usłyszeć od żołnierzy obietnicę wywózki na wschód, gdzie miano zrobić z niego dobrego komunistę. Wkrótce mieszkańcy pałacu i okolicznych zabudowań zostali wysiedleni. Wówczas młody Starzeński i Ryszard (Pieńkowski?) przenieśli się do Uszy.


Pałac w Nowodworach, okres międzywojenny, zbiory Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu.

Na szczęście w końcu września i w październiku, granica sowiecko-niemiecka nie była jeszcze dostatecznie pilnowana, przez co możliwe było jej przekraczanie. Maruszewski razem z Janem Sandalgim, administratorem nowodworskim zapłacili pewnej kobiecie za przeprowadzenie młodego hrabiego przez nowopowstałą granicę.
Z jej pomocą przekradł się przez Bug i udał się do Sokołowa pod Kutnem, gdzie mieszkał z Sandalgim. Tam przez 2 lata pracował jako robotnik budowlany, po czym zamieszkał u ciotki Haliny ze Szczuków Byczyńskiej w Warszawie. Z czasem wstąpił do podziemia niepodległościowego, działał w strukturach AK. Po upadku powstania warszawskiego Jan Starzeński przez pewien czas przebywał w okolicach Piaseczna, a po zakończeniu działań wojennych na stałe osiadł
w Warszawie.

Józef Włodek w swoich wspomnieniach pod tytułem Trochę przeszłości widzianej oczami rolnika zapisał nieco odmienną relację na temat ucieczki młodego hrabiego:

Akurat wówczas p. Grąbczewski dowiedział się od ludzi przybywających z pod Ciechanowca, że w majątku Nowodwory pozostaje bez opieki na łasce całej służby i jednocześnie bez stałego opiekuna kilkuletni synek hrabiego Starzyńskiego. Za 100 zł otrzymane „za fatygę” jakaś kobieta z pod Nowodwór, przechodząca w celach handlowych często granicę sowiecko-niemiecką przyprowadziła do pp. Grąbczewskich młodego Starzyńskiego, którego dostarczono do rodziny w Warszawie i który dzięki temu żyje do dnia dzisiejszego, a który nawet po wielu latach sprowadził zwłoki swego ojca hrabiego Michała z Łysych na Kurpiach, gdzie był on nauczycielem, do grobu rodzinnego Starzyńskich w Kuczynie …


Rysunek ruin pałacu w Nowodworach 1962 r., Kronika Miłośników Miasta Ciechanowca, zbiory Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu.

Co prawda właścicielom Nowodworów udało się uciec, to sam majątek czekał smutny los. Na mocy porozumienia między III Rzeszą a ZSRR, nowopowstała granica miała przebiegać m.in. na linii Bugu, w związku z czym Nowodwory znalazły się w strefie przygranicznej, w 64 Zambrowskim Rejonie Umocnionym. Od 3 sierpnia 1940 roku na interesującym nas odcinku obsadzonym przez 86 Dywizję Strzelecką im. Prezydium Rady Naczelnej Tatarskiej ASSR, dowodzoną przez pułkownika M. A. Zaszibałowa. W majątku Nowodwory i Ciechanowcu rozlokowano 330 pułk strzelecki, 348 pułk artylerii, oraz sztab dywizji. W Dominikowie znalazło się lotnisko oraz pułkowa szkoła podoficerska.

Sowieci przystąpili do wznoszenia fortyfikacji „Linii Mołotowa”. Okoliczni mieszkańcy byli zobowiązaniu do pracy przy budowie powstających od 1940 roku umocnień granicznych, m.in. kopania rowów, przewożąc furmankami materiał budowlany o czym wspominali Adam Przeździecki i Tadeusz Mirkowicz. Jednakże umocnienia nie zostały ukończone przed agresją niemiecką na ZSRR.


Fotografia frontonu pałacu w Nowodworach wykonane przed rozpoczęciem odbudowy, zbiory Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu.

22 czerwca 1941 roku oddziały Armii Czerwonej zostały wyparte z Ciechanowca i okolic, w tym z majątku Nowodwory. Zespół pałacowy został zniszczony, a sam pałac podpalony przez czerwonoarmistów. Ogień strawił dach, wnętrza i ich wyposażenie, a znajdujące się pod budynkiem piwnice uległy częściowemu zawaleniu. Dopiero w latach sześćdziesiątych XX wieku z inicjatywy Towarzystwa Miłośników Miasta Ciechanowca podjęto się odbudowy kompleksu dworskiego, który po renowacji stał się siedzibą Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu.


Projekt rozplanowania terenu Muzeum Rolnictwa autorstwa prof. Ignacego Tłoczka, zbiory Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu.

Eryk Kotkowicz, pracownik Działu Historycznego