Niecodziennik Muzealny - Bitwa pod Grannem - Krzemieniem 24 lipca 1792 r.

Czwartek
23
Lipiec
2020

Wojna polsko-rosyjska 1792 r. jest stosunkowo nieznana wśród społeczeństwa. Część osób kojarzy najważniejsze bitwy stoczone przez armię koronną, takie jak Zieleńce i Dubienka, jednak działania wojsk litewskich pozostają w ich cieniu. Tymczasem mieszkańcy Ciechanowca i okolic, powinni pamiętać, że w lipcu 1792 r. w pobliskim Grannem doszło do ostatniej dużej bitwy sił polsko-litewskich w wojnie w obronie Konstytucji 3 Maja. Z okazji zbliżającej się rocznicy chcemy przypomnieć czytelnikom ten dziejowi epizod.

16 lipca 1792 r. ścigany przez Rosjan gen. lejtnant Michał Zabiełło na czele korpusu litewskiego wymaszerował z Bielska w kierunku Grannego. 19 lipca przeprawił się przez zbudowany dzień wcześniej most pontonowy na Bug pod Grannem i rozłożył się obozem 3,5 km od Krzemienia, pod wsią Dzierzby. Jego zadaniem było zatrzymanie dalszego marszu armii rosyjskiej w kierunku Warszawy. Siły polsko – litewskie po przybyciu posiłków liczyły w przybliżeniu 12 000 i 12 małokalibrowych dział.

Dowódca rosyjski Michaił Kreczetnikow, który maszerował z Brańska na Ciechanowiec, zamierzał okrążyć i zniszczyć wojska litewskie. Do tego zadania wyznaczył gen. majora Fiodora Denisowa z 4500 żołnierzy i 12 działami, który miał przekroczyć Bug w Grannem oraz gen. lejtnanta Jurija Dołgorukowa z 3000 ludzi, który po sforsowaniu rzeki miał wyjść na skrzydło naszych oddziałów. 23 lipca przekroczył Bug w Drohiczynie, ale zrezygnował z ataku na siły polskie, widząc przed sobą 2000 żołnierzy pod komendą Grabowskiego, wysłanego przez Zabiełłę z zadaniem uniemożliwienia przeprawy nieprzyjacielowi. Dołgorukow rozpoczął przekraczanie Bugu, jednak widząc nadchodzące oddziały przeciwnika pośpiesznie wrócił na pozycje wyjściowe, po czym oba wojska wycofały się bez walki.

22 lipca w okolicach Grannego pojawiły się patrole straży przedniej wojsk rosyjskich generała Fiodora Denisowa. Następnego dnia Michał Zabiełło skierował z Krzemienia za rzekę oddział 200 kawalerzystów i strzelców 10 regimentu pieszego koronnego, w celu zabezpieczenia przeprawy i zwalczania patroli nieprzyjacielskich. 150 strzelców pod dowództwem kapitana Józefa Sułkowskiego (późniejszego adiutanta Napoleona Bonapartego), zajęło pozycję w lesie na lewo od mostu, a 50 na cmentarzu w Grannem. Kawalerzyści zaś stanęli na polu przed wsią.

O godzinie 3 rano 24 lipca w okolicach Grannego pojawiło się 500 kozaków rosyjskich. Na ich widok polscy kawalerzyści oddali jedną salwę i uciekli za rzekę na placu boju pozostawiając strzelców 10 regimentu. Kozacy zaatakowali z dwóch stron 50 strzelców obsadzających cmentarz parafialny, kładąc trupem wszystkich obrońców. Następnie Rosjanie zaatakowali most, gdzie przywitał ich ogień 4 trzyfuntowych armat litewskich. W tym samym czasie inny oddział rosyjski próbował zająć pobliski las, jednak ogień ukrytych w nim strzelców celnych zmusił ich do odwrotu. Mimo tego niewielkiego sukcesu, żołnierzom 10 regimentu groziło odcięcie od głównych sił polsko – litewskich. Świadom grozy sytuacji, kapitan Sułkowski wyprowadził swoich 150 piechurów z lasu i natarł z tyłu na szturmujących most kozaków zmuszając ich do ucieczki. Wsparcia kozakom udzielił oddział jegrów, ale strzelcom udało się przebić do mostu i przejść na drugi brzeg. W starciu tym wsławił się kapral Lein osłaniający swego dowódcę. W raporcie sporządzonym po bitwie wspomniano, że Lein podczas dwóch ataków mężnie kilkunastu bronił się kozakom, za co otrzymał order Virituti Militari.


Ilustr. Strzelec celny, rys. E. Kotkowicz

Niestety Polacy nie zdołali zniszczyć mostu, ponieważ Rosjanie zdążyli już usypać baterię i otworzyli silny ogień artyleryjski. Pod osłoną własnych armat Denisow rozpoczął przeprawę. W przekroczeniu Bugu Rosjanom przeszkadzał artyleria polsko-litewska zadając przeciwnikowi pewne straty, jednak nie przeszkodziła ona im w sformowaniu szyków do natarcia z piechotą w centrum i konnicą na flankach.

Zabiełło całkiem dał się zaskoczyć atakiem nieprzyjaciela i w chwili rozpoczęcia boju spał. Zbudziły go wystrzały armatnie. Wódz armii litewskiej rozpoczął przygotowania do odparcia Denisowa i uszykował wojska w dwie linie wysunięte na skrzydłach ku przodowi. Czas na przegrupowanie szyków zyskał dzięki temu, iż siły carskie prowadziły nazbyt długie przygotowanie artyleryjskie, co nie pozwoliło im wykorzystać elementu zaskoczenia.

Bój rozpoczął się na prawym skrzydle, gdzie atakowała jazda rosyjska zdobywając przy tym 1 działo, jednak na reakcję strony polsko – litewskiej nie trzeba było długo czekać i kawaleria polska w brawurowej szarży odparła konnicę nieprzyjaciela zmuszając ją do odwrotu. Kiedy kozacy ochłonęli po przegranym starciu wracali na plac boju znowu zostali zmuszeni do ucieczki, tym razem przez skuteczny ogień ukrytych między drzewami strzelców. Gen. Fiodor Denisow rozumiejąc beznadziejność swojego położenia nakazał sformować swoje oddziały w czworoboki, po czym pośpiesznie wycofać się za rzekę. Bitwa trwała 2 godziny. Po wycofaniu się Rosjan do Grannego obie strony stały naprzeciwko siebie bezczynnie jeszcze 12 godzin.

Po przegranej bitwie Denisow przesłał w podarunku dla Zabiełły wielką rybę, którą ten ugościł swoich oficerów. Rosjanom udało się wziąć do niewoli 41 jeńców i zdobyć jedną armatę, na placu boju pozostawiając ok. 250 zabitych. Po latach Denisow pisał, że nigdy w życiu nie czół takiego strachy jak podczas bitwy pod Grannem. Odziały polskie, które w starciu utraciły ok. 100 ludzi, zabierając ze sobą 14 jeńców wycofały się w kierunku Węgrowa obawiając się nadejścia wojsk rosyjskich od strony Drohiczyna. Za męstwo w boju Michał Zabiełło przedstawił do odznaczenia listę 13 swoich podkomendnych.

Bitwa zakończyła się zwycięstwem wojsk polsko-litewskich, które utrzymało plac boju i zmusiło przeciwnika do wycofania się na prawy brzeg Bugu. Jednakże był to gorzki sukces. Poprzez opieszałość i błędy dowódcy starcie nie zakończyło się otoczeniem oraz zniszczeniem sił rosyjskich. Ponadto król Stanisław August Poniatowski przystąpił do konfederacji targowickiej, zakończył działania wojenne, czego bezpośrednim następstwem był drugi rozbiór Rzeczpospolitej.


Ilustr. Pomnik upamiętniający poległych na cmentarzu w Grannem, fot. E. Kotkowicz

Eryk Kotkowicz, adiunkt w Dziale Historycznym