Niecodziennik Muzealny - Roślinna sztuka manipulacji, czyli kilka słów o zapylaniu

Poniedziałek
22
Czerwiec
2020

Kwiat „iest pospolicie naypięknieyszą częścią Roślin”, pisał w „Dykcyonarzu roślinnym” ksiądz Krzysztof Kluk. Bardzo chętnie otaczamy się kwiatami, stanowią one źródło przeżyć estetycznych, inspirację dla artystów. Ale czym są kwiaty „z punktu widzenia” roślin? Po co rośliny wydatkują drogocenną energię na wytworzenie skomplikowanych struktur, które z reguły są delikatne i nietrwałe? Czy to się im opłaca?

Rośliny stoją przed nie lada wyzwaniem – jak się rozmnożyć i przekazać swoje geny następnym pokoleniom, gdy całe życie trzeba spędzić w jednym miejscu. W przypadku roślin owadopylnych materiał genetyczny jest „wysyłany w świat” w postaci pyłku za pośrednictwem owadów. Owady poszukując pożywienia aktywnie przemieszczają się i to często na spore odległości. Dla rośliny każde odwiedziny takiego owada-zapylacza znacząco zwiększają szanse na sukces rozrodczy. Dlatego sprytne rośliny stosują niekiedy bardzo zmyślne sztuczki, aby obsypać owadzi grzbiet swoim pyłkiem, a kwiaty pełnią tu rolę banerów reklamowch, zachęcających owady do wizyty. Kształty, kolory, zapach są cechami kwiatów, które pojawiły się w wyniku trwającej miliony lat koewolucji roślin i ich zapylaczy. Każda zmiana pojawiająca się w jednej z tych grup prowokowała powstawanie nowych cech i przystosowań w grupie drugiej, w ten sposób, aby proces zapylenia przebiegał jeszcze sprawniej i efektywniej.

Zapylenie to oczywiście transakcja wiązana – „coś za coś” – zapylacze pomogą roślinie w przeniesieniu pyłku, jeśli będzie ona potrafiła skusić je do wizyty, oferując w zamian jakiś atrakcyjny towar. Kwiaty różnych gatunków roślin w różny sposób nagradzają owady – jedne wabią przy pomocy nektaru, inne kuszą zapachem.. Choć wydaje się to nieprawdopodobne, rośliny doskonale znają preferencje owadów, które są dla nich najlepszymi partnerami. Każdy zapylacz ma inny kształt ciała, inną długość ssawki, pojawia się o innej porze dnia i roku. Rośliny muszą tę wiedzę posiąść, aby skutecznie zawalczyć o odwiedziny owada. Szczególnie gdy po sąsiedzku kwitnie całe mnóstwo innych kwiatów - ktoś nieciekawy łatwo może w tym tłumie pozostać niezauważony.

Z perspektywy owada – zapylacza ważne jest, aby z dokonanego wyboru odnieść możliwie największe korzyści. Pojawiają się więc pewne dylematy. Czy lepiej opłaca się lecieć tam gdzie wszyscy, na gwarantowany bogaty pożytek, czy może wybrać inne miejsce i mniej popularny gatunek, ale za to nie walczyć o cenny towar z innymi? Dla owadów gra także toczy się o ważną stawkę – im więcej wartościowego pokarmu zdołają zgromadzić, tym więcej potomstwa będą w stanie odchować. I tu możliwych strategii jest wiele. Inteligentni „klienci”, do których niewątpliwie należą pszczoły czy trzmiele, skrupulatnie wybierają kwiaty najlepiej dostosowane do ich oczekiwań. Kwiaty nie muszą być specjalnie okazałe, ale za to powinny oferować towar dobrej jakości. Roślinami bardzo obficie nagradzającymi owady nektarem są np. ogórecznik czy żywokost. Zapylacze potrzebujący do rozwoju treściwszego niż nektar pokarmu chętnie odwiedzają rośliny produkujące duże ilości pyłku. Pszczoły, chrząszcze, bzygi będą chętnie odwiedzały kwiaty bogate w pyłek o dużej zawartości białka. Ale oczywiście istnieją także owady - leniuszki, które obierają strategię polegającą na odwiedzaniu kwiatów, w których nagroda jest łatwo dostępna i nie trzeba się napracować, aby ją otrzymać. Małe, białe kwiaty roślin takich jak marchew, barszcz, bez czarny, są jak miseczki wypełnione nektarem, wystawione na ogólnodostępnym stole. Na takich kwiatach spotkamy nawet po kilka gatunków owadów posilających się w tym samym czasie. Są to zazwyczaj rozmaite chrząszcze i muchy. Zaleta tej nektarowej rozrzutności jest taka, że roślinę w ciągu dnia odwiedzi ogromna ilość owadów, co daje szansę na wysłanie w świat dużej ilości pyłku.

Niektóre rośliny postawiły na dobrą reklamę. Ich kwiaty są duże, jaskrawo ubarwione, posiadają na płatkach korony wskaźniki, które niczym drogowskazy pokazują drogę do wnętrza kwiatowego kielicha. Powszechnie wiadomo, że rośliny preferujące zapylenie przez pszczoły kwitną na żółto lub fioletowo, natomiast te, które do zapylenia potrzebują wizyty motyli o długiej ssawce, przybierają szatę różową, czerwoną, niebieską. Z kolei kwiaty zapylane przez ćmy są jasne – białe, żółtawe, jasnoróżowe, aby można je było łatwo odnaleźć w blasku księżyca. Kwiaty nocne zazwyczaj charakteryzują się także odurzającą wonią, która przywabia owady ze znacznych odległości.

Zdarza się, że woń niektórych kwiatów działa na seksualną wyobraźnię owadów i prowokuje do wizyt męskie osobniki poszukujące partnerek. Niektóre storczykowate posuwają się do tego, że nawet kształtem i kolorem ich kwiaty przypominają owadzie samice. Naiwny samiec naraża się tu na miłosne rozczarowanie – nie znajdzie partnerki, za to wyniesie na swoim ciele pyłek, który prawdopodobnie przeniesie na inny kwiat, zapylając go. Tym samym sprytna roślina osiąga swój cel, w zamian nie oferując zupełnie nic.

Zapachy roztaczane przez kwitnące rośliny nie zawsze są miłe dla człowieka. Niekwestionowane pierwsze miejsce należy się tu roślinom wydzielającym woń… zgniłego mięsa lub odchodów. Takie aromaty wabią małe muchy, żywiące się zwykle rozkładającą się materią organiczną. Ekstremalne wrażenia zapachowe fundują m.in. obrazki plamiste. Rozsiewanie specyficznego zapachu ułatwia im dodatkowo fakt, że ich kwiaty mają temperaturę o kilka stopni wyższą od temperatury otoczenia. Tego typu „ciepłych” kwiatów jest więcej. Stosunkowo niedawno odkryto, że wyższa temperatura panująca we wnętrzu kwiatów może zachęcać owady do ich odwiedzenia. Zapylacze spędzają w takim kwiecie dłuższy czas, oddając się bez reszty jedzeniu i amorom. Do tego typu kwiatów chętnie też wracają w przyszłości (czemu zresztą trudno się dziwić). Kwiaty heliotropiczne (czyli takie, które w ciągu dnia zmieniają położenie, zawsze obracając się w kierunku słońca) także dogrzewają zapylające je owady, stąd zawsze są chętnie odwiedzane przez wiele gatunków zapylaczy.

W związku z procesem zapylenia w wyniku ewolucji powstała ogromna liczba cech i wzajemnych przystosowań roślin i owadów zapylających. Splatają się one w gęsto utkaną sieć zależności, skomplikowanych związków i nieoczywistych układów. Sielski obraz kwitnącej łąki w ciepły, letni dzień, jeśli przyjrzeć mu się z bliska (i to bardzo dosłownie!), okazuje się być niczym gwarne targowisko. Miłośników roślin i owadów zapraszamy serdecznie do naszego Muzeum, do spędzenia dłuższej chwili w ogrodzie roślin przyjaznych owadom. Rosną tu gatunki kwitnące od wczesnej wiosny do późnej jesieni. Przez wiele miesięcy miejsce to jest jak otwarta stołówka dla wielu gatunków owadów zapylających, wśród których z pewnością spotkamy pszczoły miodne, różne gatunki pszczół samotnic, trzmieli, muchówek, motyli i chrząszczy. Można także spokojnie przyjrzeć się kwiatom i spróbować rozszyfrować, jakich sztuczek używają, aby wabić pracowite owady.

Kustosz Dorota Gnatowska, kierownik działu Tradycji Zielarskich
fot. Dorota Gnatowska i Artur Warchala