Niecodziennik Muzealny - Ciechanowiecka Kronika Kryminalna cz. 3, Fryderyk Petzholt (1807-1812)

Пятница
15
Январь
2021

9 lipca 1807 roku Napoleon I, podpisał z carem Aleksandrem I traktat pokojowy w Tylży. Pomimo wydatnej pomocy jaką okazali mu w ostatniej kampanii Polacy, Napoleon utworzył Polakom tylko państwo satelickie – Księstwo Warszawskie, które nie miało w nazwie słowa Polska. Do tego – nie licząc się z wolą Polaków, znaczną część pruskiego departamentu białostockiego (tzw. Obwód Białostocki), oddał Rosji, nie powiadamiając na czas o tym fakcie stanowiącej namiastkę rządu polskiego Komisji Rządzącej.

W tej sytuacji, w wyniku nowego podziału terytorialnego, z dawnego powiatu drohickiego pozostała przy Księstwie Warszawskim jedynie gmina Kuczyn oraz leżące po prawej stronie granicznej rzeki Nurzec – przedmieście Ciechanowca nazwane później Nowym Miastem, które to tereny weszły w skład nowo utworzonego powiatu tykocińskiego. Nowa sytuacja geopolityczna wymusiła na władzach Księstwa Warszawskiego powołanie władz Miasta i Burmistrza, co dokonało się 24 października 1810 roku.

Przeprowadzona wzdłuż rzeki Nurzec linia graniczna spowodowała w obu częściach Ciechanowca szereg komplikacji natury gospodarczej i politycznej, z czego „pełnymi garściami” czerpali niektórzy mieszkańcy, a zwłaszcza kolejni burmistrzowie. Jak się później okazało burmistrzowie Nowego Miasta Ciechanowca byli co prawda ludźmi na swój sposób „malowniczymi”, ale również skłonnymi do popełnienia mniejszych lub większych przestępstw.

Pierwszym burmistrzem Nowego Miasta Ciechanowca został Saksończyk, niejaki Fryderyk Petzholt, który pomimo szeregu nadużyć utrzymał się na swoim stanowisku prawie dwa lata. Przyczyną jego odwołania było oskarżenie go o nadużycia finansowe, brak kwalifikacji, nadużywanie alkoholu oraz nieumiejętność współpracy, tak z mieszkańcami Nowego Miasta Ciechanowca, jak również z właścicielem miasta, którym był wówczas Antoni Szczuka. W trakcie toczonego przeciwko Fryderykowi Petzholtowi postępowania wyjaśniającego ujawniono osoby i wydarzenia, które zdecydowanie zmieniły tok śledztwa na niekorzyść oskarżonego, a być może – walnie przyczyniły się do jego odwołania. Tymi osobami byli – rzekomy kupiec pruski Wilhelm Hickman oraz jego dwaj służący – Gottlib Siemieński i Grzegorz Butow, których pobyt w Ciechanowcu, otrzymane od Petzholta dokumenty i kilka innych spraw – budziły szereg wątpliwości.

Z uwagi na to, że zachowała się dokumentacja na ten temat, warto przytoczyć jak wyglądały nadużycia ówczesnego burmistrza.

Podczas pierwszej indagacji {przesłuchania} burmistrza Fryderyka Petzholta, która miała miejsce w Ciechanowcu, w dniu 29 kwietnia 1812 roku, jednym z dwunastu zadanych mu pytań było zapytanie o kupca Wilhelma Hickmana następującej treści: 10º Czy przepuścił w listopadzie iakiego kupca bez wiadomości Komory y gdzie sie ten kupiec obraca:

a) Dla yakiey przyczyny tegoż kupca nie donisł Komorze?
b) Czy Rapportował o przeiezdzie Jego i iakiey zwierzchności y iakie ma na to dowody?

Odpowiedź Fryderyka Petzholta była co prawda dość wyczerpująca, choć spora beztroska tego urzędnika wydaje się zastanawiająca: 10º Prawda, ze przepuściłem {kupca} niemieckiego Hickmana, który się meldował u mnie
z paszportem pruskim wizowanym przez wiele naszych zwierzchności policyinych y tenże paszport wizowałem.

a) Komorze zaś znać nie dawałem, rozumieyąc ze pierwsze straże, trzymaiące na granicy, stosownie do swych przepisow musiały z nim uczynic rewizyę. Wiem, ze potym powracał 21 marca r.b. y bawił dni kilka {na przedmieściu Ciechanowca}, na co wydałem onemuż dnia 7 kwietnia {1812 roku}.

b) Dlatego bawił {na przedmieściu Ciechanowca}, że go Moskale nie chcieli przepuścić, wiec pisał do Białegostoku y odebrał rezolucyą, że nie może bydź przepuszczony, chyba, ze będzie wzięty do aresztu, po czym odiechał do Tykocina. Zwierzchności zaś żadney o przeiezdzie Jego znać nie dawałem, bo do tego kontroli nie utrzymiue y nie wiedziałem, że iest potrzebne...

To co powiedział wówczas na ten temat burmistrz Fryderyk Petzholt widać nie zadowoliło przesłuchującego go komisarza policji departamentu łomżyńskiego – Ignacego Godlewskiego, skoro postulował on dodatkowo przesłuchanie samego Wilhelma Hickmana. Jego starania, z niewiadomych powodów, nie przyniosły jednak skutku: Luboli Indagacyą i werefikacyą na wnioski można by uznać za ukończoną, wszelakoż gdy zaszła rekuizycya do Podprefekta Tykocińskiego, aby Hickmana, kupca obiętego zastrzeżeniem protokolarnym Komory Celney Ciechanowiec Litt. AY, na dzień 30 {kwietnia 1812 roku} dostawił w oczekiwaniu uskutecznienia swey reklamacyey KP dzieło swe wstrzymał do dnia 30 {kwietnia 1812 roku}.

Tymczasem sprawa domniemanego kupca Wilhelma Hickmana żyła już swoim, niezależnym od prowadzonego w Ciechanowcu dochodzenia życiem, o czym zapewne Ignacy Godlewski zapewne nic nie wiedział. Trzy tygodnie wcześniej, w dniu 8 kwietnia 1812 roku, miała bowiem miejsce w Tykocinie indagacja Gottliba Siemieńskiego, Grzegorza Butowa i Wilhelma Hickmana, przeprowadzona przez tamtejszego Komendanta Placu, nieznanego z imienia porucznika Dąbrowskiego.

Przesłuchanie Wilhelma Hickmana oraz jego dwóch służących zainspirowane było zapewne alarmującym pismem wysłanym w dniu 14 stycznia 1812 roku z Komory Celnej w Ciechanowcu, w którym zawarte zostały bardzo poważne zarzuty przeciwko nim. Czytamy w nim między innymi: Komora Cell{na} powziąwszy wiadomość, że stronie rossyiskiej na tamożni agituie się szlectwo z przyczyny sprzed siedmio tygodniami przeprowadzony został z Rossyi na stronę Xięstwa nieiaki Kurlandczyk wraz z lokayem na imie Gottlibem, ktory dawni był szewcem w Ciechanowcu, a poźnie przyiął służbę u tegoz przeieżdżaiącego i ze tenze lokay zaraz ze strożem, ktory na tey stronie, bez meldowania Komorze naiął dla niego furę i do Warszawy udał się...

W dalszej części dokumentu przytoczone zostało zeznanie ciechanowieckiego garbarza – Johana Heinricha Kauferta, znajomego Gottliba Siemieńskiego, który zeznał co następuje: Gottlib, dawni znayomy moy z Starego Miasta Ciechanowca przyprowadził do mnie teraznieyszego swego Pana, ktoren był wzrostu niemałego, w wieku około lat trzydziestu, mówił po niemiecku, po polsku wcale nie umieiący, ubrany w fraku granatowym, krótkich spodniach, kapelusz saski popielaty i płaszcz siwy z grubego sukna. Na proźbę iego naiąłem mu furę u Jana Sobieszczaka, ktory go odesłał do Gąsiorowa, co był za ieden nie wiem, że za odebraniem długu miał iechać do Warszawy, słyszałem od Gottliba iego lokaya. Prosił mnie o pokazanie domu Burmistrza gdzie on się udał, a ia wrociłem się do domu, dostawszy za naięcie fury złł 3. Zeznanie to potwierdził Jan Sobieszczak z Ciechanowca, który pamiętał, że odwoził nieznanego mu podróżnego do Gąsiorowa.

Powyższy dokument został przedstawiony burmistrzowi Fryderykowi Petzholtowi, który ustosunkował się pisemnie do stawianych mu zarzutów: Odebrawszy rekwizycyi dnia 15 stycznia 1812 roku z Komory Cell. (...) nie widziałem Kurlandczyka z lokaiem z Rossyi przyprowadzonego do Xięstwa Warszawskiego, nie iest my wiadomo. Szczegolnie my wiadomo ze przed siedmiu tygodniami meldował się u mnie kupiec znany z Saxony {Saksonii} imieniem Hi{c}kman, co przez Brody (?) do Rossyi iechał, za paszportem (...) i na Komorze Cell. Meldował się, a teraz w tych wspomnianych c{z}asach powrociwszy, to nie wiem czy Komorę minął, tenze ma znowu tu powrocić, gdzie rzeczy ma ieszcze na tamtey stronie. W Ciechanowcu 16 stycznia 1812. Petholtz Bur{mistrz}.

Powróćmy do indagacji, która miała miejsce w dniu 8 kwietnia 1812 roku w Tykocinie. Wspomniane przesłuchanie przeprowadzone, przez porucznika Dąbrowskiego było dość szczegółowe, zaś zeznania podejrzanych są na tyle ciekawym przyczynkiem do dziejów epoki, w której żyli, że warto je przytoczyć w całości.

Jako pierwszy przesłuchiwany był Gottlib Siemieński, o którym tak napisano w omawianym raporcie: Bez paszportu do Tykocina przybył Gottlib Saymiński, na usługach u J{aśnie} P{ana} Hickmana, kupca wrocławskiego zostaiący, na zapytania sobie uczynione wyznał co następuie:

  • Dawno iest na usłudze u swoiego Pana?
  • Jestem na służbie u Pana moiego od 1º marca roku 1811.
  • Gdzie do niego dostał się, gdzie z nim byłeś, czy dostaiąc się do niego na służbę miałeś paszport, skąd iesteś rodem?
  • Przyiąłem służbę u Pana mego, to iest Hickmana kupca. W Prusiech w Orzyszu, stamtąd zanim odiechałem do Moskwy, miasta gdzie bawiliśmy się przez niedziel dwie, skąd udaliśmy się do Petersburga, zabawiwszy się niedziel cztery, powróciliśmy do Moskwy, gdzie sześć miesięcy bawiliśmy, stąd udaliśmy się do Jasionowki, gdzie chcieliśmy wziąć sukno, ale dla niedostatku pieniędzy, ulokowaliśmy w Ciechanowcu, u Niemca, którego nazwiska nie pamiętam, nasze rzeczy i bryczkę, sami piechotą przeszedłszy kordon, udaliśmy się do Warszawy, w Warszawie bawiliśmy dwa miesiące, skąd odiechaliśmy do Wrocławia, gdzie iadąc w drodze byliśmy tydzień, w Wrocławiu bawiliśmy się tygodni 6, z Wrocławia iechaliśmy naprzód do Warszawy tydzień, w Warszawie bawiliśmy się dni szesnaście, skąd udaliśmy sie do Ciechanowca, w drodze do Ciechanowca bawiliśmy dni pięć, w Ciechanowcu bawiliśmy się niedziel dwie, skąd przybyliśmy do Tykocina. Gdym się dostawał na służbę do Pana moiego miałem paszport wydany z Orzesza {Orzysza} i ten paszport na świadectwo (?) pokazywałem w Warszawie, w Policyi i tam takowy paszport przez policję był podpisany, to iest na rogatkach. Tenże paszport miałem w Ciechanowcu y okazałem tamtecznemu Burmistrzowi, który takowy paszport mnie podpisał i oddał y iego maiąc u siebie z innemi rzeczami utraciłem. Rodem iestem z Orzesza {Orzysza}.
  • Człowiek drugi, który na służbie u tego znaiduie się Pana, iak dawno iest przyietym na służbę, gdzie on iest przyietym, ską on iest i iakim sposobem dostał się do twoiego Pana?
  • Człowiek Grzegorz Butow, który u mego Pana służy, temu sześć tygodni iak przyiął służbę u niego służy iuż sześć tygodni, przyiętym iest w Wrocławiu, gdzie zarekomendowanym został przez kupca Han.... który iest {obecnie?} w Warszawie, tenże {kupiec} iest z Wrocławia.
  • Czy wiesz iakim sposobem tenże Grzegorz przybył do Wrocławia?
  • Z towarami przybył kupca russkiego, ze świecami przeieżdżał kordon, przez Brody iadąc do Wrocławia.
  • Czy miał on paszport i ten paszport czy był awizowany przez Policyię w Warszawie i w innych mieyscach Xięstwa Warszawskiego?
  • Miał paszport i ten paszport na Rogatkach pod Warszawą był złożony, skąd potem był w policyi warszawskiey i stamtąd mu był powróconem. Paszport ten był z Rossyi.

Gdy stawiaiący nie miał nic dodać do tego wyznania protokoł ninieyszy znakami krzyża podpisał.

W wypowiedzi Gottliba Siemieńskiego, co jest zastanawiające, nie ma żadnych wzmianek o jego związkach z Ciechanowcem oraz znajomościach, które w tym mieście posiadał – między innym ze wspomnianym wcześniej garbarzem – Johanem Heinrichem Kaufertem. Spore wątpliwości budzi również podane przez niego miejsce przyjęcia się na służbę do kupca Wilhelma Hickamana – miasto Orzysz. Najbardziej prawdopodobne jest to, że zatrudnił się on u niego w Ciechanowcu, jednak nie ma na to przekonywujących dowodów.

Kolejnym przesłuchiwanym był drugi ze służących kupca Wilhelma Hickamana – Rosjanin Grzegorz Butow:

* Jak się zowiesz, skąd iesteś rodem?
* Zowię się Grzegorz Butow, rodem iestem z miasta rssyiskiego Kurska.
* Iakim sposobem przybyłeś do tego kraiu Xięstwa Warszawskiego?
* Z Rossyi wyiechałem z graffem Grocholskim do Lwowa, z Lwowa iechałem do Wrocławia z kupcami łoy {łój} i rodzynki wiozącemi.
* Czy masz paszport, czy ten w Warszawie, w Policyi okazywałeś?
* Mam paszport i ten to sam W{ielmożnemu} Kommendantowi kommunikowałem, ale nigdzie ten paszport nie okazywałem prócz że we Lwowie ten przeze mnie był okazany i podpisany.
* Dlaczegoś od kupców z którymi iechałeś do Wrocławia oddaliłeś się?
* Nie chciałem iechac do Brodów, ale na powrót do Rossyi, dlatego od tego kupca oddaliłem się i do teraźnieyszego Pana przystałem, gdyż on mi gadał, ze do Rossyi iedzie.
* Dawno iak kordon w Brodach przeieżdżałeś iadąc do Wrocławia?
* Będzie temu trzy miesiące.

Po tym, gdy stawiaiący nic nie miał dodać ani do swego zeznania, ani uiąć, ninieyszy protokoł iako nie umieyący pisma, znakami krzyża podpisał.

Jak widać Grzegorz Butow niewiele wniósł nowego swoimi zeznaniami, poza tym, że wcześniej podróżował do Austrii i był służącym hrabiego Grocholskiego.

Zanim nastąpiło przesłuchanie głównego podejrzanego – Wilhelma Hickmana, do protokołu dopisano dodatkowe wyjaśnienia, złożone przez Gottliba Siemieńskiego: Po tym stawił się Gottlib Siemieński i do swego wyznania dodał, że gdy przyiął służbę u J{aśnie} P{ana} Hickmana (...) swego teraźnieyszego Pana, iadąc z Orzesza {Orzysza} gdzie się do niego dołączył, przeieżdżali kordon w Ossowcu i przez Goniądz do Rossyi dnia 3 marca 1811 roku iechali, z tego iak wyżei tenże Gottlib wyznał z Panem swoim do Moskwy ieździł.

Po zeznaniach służących, przyszła kolej na ich pana i chlebodawcę – Wilhelma Hickmana: Po tym wezwany został J{aśnie} W{ielmożny} P{an} Wilhelm Hickman, który następnie uczynił zeznanie:

  • Kiedy W{ielmożny} P{an} sługę swego Gottliba Siemieńskiego na służbę do siebie przyiąłeś i gdzie?
  • Iako mam tego u siebie na służbie człowieka bydź może iest miesięcy 14 lub 15, przyiąłem go w Warszawie na służbę u siebie, z Warszawy udałem się z nim przez Ciechanowiec do Rossyi i byłem z nim w Petersburgu i Moskwie, gdzie bawiłem się około 8 miesięcy w tych mieyscach, skąd powracałem do Warszawy i zostawiwszy go w tym mieyscu ieździłem do Wrocławia, za powrotem znów go przyiąłem.
  • Czy przyiąłeś tego człowieka z paszportem i skąd ten paszport był wydanym?
  • Nie miał on żadnego paszportu, tylko miał konszawatt (?), skąd on był wydany – nie wiem.
  • Grzegorza Butowa nie maiacego paszportu dlaczego W{ielmożny} pan na służbę przyiąłeś i wiedząc, że on był bez paszportu, dlaczego w Warszawie w Policyi nie przedstawiłeś lub w innym mieyscu?
  • Ponieważ ten człowiek w Wrocławiu był dobrze znany bo długo tam bawił, dlatego ieden z moich przyiacioł, nazywaiący się Sarnowski Irek, tameczny karczmarz, rekomendował mi go, a ia potrzebuiącym będąc człowieka przyiąłem. Nie meldowałem zaś iego dlatego, że o iego nikt mnie nie pytał.
  • Czy meldowałeś w Policyi sługę swego Gottliba, w mieyscach przez które przeieżdżałeś?
  • Równiez nie meldowałem, dla tych przyczyn i tego, ale w Warszawie Policya Gottliba aresztowała gdy go tam zostawiwszy ieździłem do Wrocławia, myśląc, że człowiek luźny i bez sposobu, byli go zaaresztowali, gdy zaś się okazało, że u mnie służy, za tygodniową zapłatą został zwolniony.

Po tym, gdy stawaiacy nie miał nic do wniesienia, protokół podpisał. W. Hitzman. W obecności moiey czyniono wyznanie. Placu Porucznik podpisano: Dąbrowski.

Jak widać z powyższego zeznania Wilhelma Hickmana nie są do końca spójne i miejscami nie pasują do tego, co powiedzieli obaj jego służący, a zwłaszcza Gottlib Siemieński. Pomylenie Orzysza z Warszawą, jako miejsca przyjęcia do służby Gottliba Siemieńskiego, przedłużenie o miesiąc lub dwa długości jego służby, różniące się między sobą trasy podróży – wskazują na to, że któryś z przesłuchiwanych albo się pomylił, albo kłamał. Pozornie wszystkie poszlaki wskazują na Wilhelma Hickmana, który w swoim opisie przyjęcia na służbę Grzegorza Butowa również się mylił lub kłamał. Do tego – trudno jest wytłumaczyć fakt, że podróżował on wraz ze swoimi służącymi po Królestwie Pruskim, Księstwie Warszawskim i Cesarstwie Rosyjskim, nie będąc prawie nigdy legitymowany, zarówno w czasie pobytu w większych miastach, jak również – podczas kilkakrotnego przekraczania granicy! Taki obraz wyłania się bowiem z przytoczonego powyżej protokołu indagacji odbytej w Tykocinie. Podobnie rzecz się miała z jego służącym – Gottlibem Siemińskim, który od pewnego czasu nie posiadał wcale paszportu, a podróżował z Wilhelmem Hickmanem od centralnej Rosji, poprzez Warszawę, aż do Wrocławia!

Fakty te, w połączeniu z nieskrępowanym podróżowaniem Wilhelma Hickmana po terenach nasyconych oddziałami wojskowymi (na terenie Księstwa Warszawskiego koncentrowały się wówczas wojska napoleońskie przed planowanym uderzeniem na Rosję) i bezproblemowym przekraczaniem granic państwowych wyraźnie wskazywać mogą na faktyczną profesję owego kupca. Nieszczęściem zaś wspomnianego powyżej burmistrza Fryderyka Petzolda było to, że wystawił on owemu kupcowi, bez dokładnego skontrolowania i potwierdzenia personaliów, paszport uprawniający do swobodnego przekroczenia Komory Celnej w Ciechanowcu i dalszej podróży do Tykocina.

Trzy dni później, 11 kwietnia 1812 roku, miało miejsce kolejne przesłuchanie Wilhelma Hickmana – tym razem w biurze podprefekta powiatu tykocińskiego. Powód tej kolejnej indagacji przedstawiony został na początku dokumentu: Z powodów kommunikowanych niżey podpisanemu uwag w przedstawieniu W{ielmożneg}o Dąbrowskiego, Porucznika Komendanta Placu Tykocin, z daty 9 b.m. względem przybyłego do miasta Tykocina z kordonu rossyiskiego, przez Ciechanowiec, za paszportem Praesidii Policyi Miasta Bracławia {Wrocławia}, w stemplu z datą 17 grudnia 1810, J{aśnie} Pana W.H. Hickmana i własnych w tymże paszporcie przestrzezeń, nad ktoremi zastanowić się wypadało, wezwany został tenże J{aśnie} P{an} Hickman do Biora mego dla wysłuchania jego w tym względzie.

Wątpliwości podprefekta tykocińskiego, co do wcześniejszych zeznań Wilhelma Hickmana wyraźnie widoczne są w dość szczegółowych pytaniach kolejnej indagacji, w których poruszone zostały zagadnienia dotąd nie rozpatrywane oraz te, na które wcześniejsze odpowiedzi nie były wyczerpujące: Na uczynione przeto zapytanie następnie tenże J{aśnie} P{an} Hickman odpowiedział:

* Czemu J{aśnie} W{ielmożny} Hickmann maiąc paszport w ręku, a ieżdżąc od Bracławia {Wrocławia}, aż do Pułtuska, nigdzie nie zameldował się na tym wielkim trakcie?

  • Wyieżdżaiąc z Bracławia {Wrocławia} iezdziłem na iednym poiezdzie z mieyskim kupcem J{aśnie} P{anem} Hohnanem {?}, ktory iest teraz obywatelem miasta Warszawy, aż do samey Warszawy, a że pierwsza to moia była podroż, polegałem na postępowaniu w tey podroży J{aśnie} P{ana} Hohnanem, iako świadomszego, nie pytano mnie nigdzie czy mam paszport lub nie i dlatego nie okazywałem się, stanąwszy w Warszawie miałem kwaterę na iedną noc w austeryi niemieckiey na ulicy Długiey, stąd nazaiutrz wyprowadziłem się y mieszkałem u J{aśnie} P{ani} Russ w Warszawie kilka dni razem z J{aśnie} Panem Hohnanem
  • Czyli gospodarz w austeryi niemieckiey nie żądał od J{aśnie} P{ana} Hickmana okazania paszportu, kiedy u niego nocował?
  • Gospodarz w niemieckiey austeryi nie żądał ode mnie paszportu, lubom u niego nocował, wnoszę sobie, iż to wszystko J{aśnie} P{an} Hohnan, ktory u mnie także w tey austeryi także nie był zapytany o paszport, musiał uregulować.

Powyższe wyjaśnienie wygląda nieco dziwnie – nawet pomimo braku znajomości realiów kupieckiej profesji, Wilhelm Hickman musiał zdawać sobie sprawę w jakich realiach żyje. Kruchy rozejm istniejący pomiędzy państwami pozostającymi w strefie wpływów Napoleona I (należały do nich zarówno Prusy, jak też Księstwo Warszawskie), a Rosją powodował, że obszary nadgraniczne (na których prowadził on swoją działalność handlową), znajdować się musiały pod szczególnym nadzorem. Nasycone wojskami, które obsadzały wszystkie ważniejsze strategicznie miejscowości, patrolowały drogi i kontrolowały poruszających się po nich podróżnych, obszary nadgraniczne stwarzały szereg trudności dla osób trudniących się w tych czasach kupiectwem. Tymczasem w relacji Wilhelma Hickmana jego działalność wygląda lekko, łatwo i przyjemnie, co nie jest do zaakceptowania. Do tego – trudno jest sobie wyobrazić aby właściciel austerii znajdującej się w mieście stołecznym Warszawie nie był zobligowany do meldowania na policji faktu pojawienia się u niego nieznanych mu gości.

Dalsza część tej indagacji przebiegała w podobnym tonie:

  • Z Warszawy dokąd J{aśnie} P{an} Hickman udał się ze swym paszportem?
  • Z Warszawy udałem się na trakcie naybliższym do Tykocina dla wyprawienia kupcow moskiewskich z towarami do Rossyi, ktorzy iuż za kilka dni na owem mieście Tykocinie na mnie czekali, po drodze między Warszawą y Pułtuskiem zatrzymano nas w pewney wsi, ktorey nazwać nie umiem, y prowadzono nas do Pułtuska. J{aśnie} P{an} Hohnan, ktory ze mną był, udał się {do} Biora tameczney Podprefektury z moim paszportem do wizowania, powrociszy z tamtąd oddał mi go, tak iak go tu składam. W tym dopiero mieście dowiedziałem się, iz w wszystkich mieyscach paszporta do wizowania pokazywać trzeba mieyscowey zwierzchności.
  • Czemuż przeieżdżaiąc z Orzysza przez Ossowiec do Goniądza nigdzie nie meldował się?
  • Nie byłem w Orzyszu, ani też w Ossowcu, w Goniadzu byłem, to iest prawda, ale do Goniądza ieździłem kordonem rossyiskim więc nie wiem y tylko to yeszcze, że nie inaczey tu się dostałem do Tykocina.

Złożone wyjaśnienia nie zadowoliły widać podprefekta tykocińskiego, skoro indagacja była kontynuowana, Tymczasem to właśnie Wilhelm Hickman przystąpił do kontrofensywy, skarżąc się na to, że wskutek zatrzymania ponosi straty finansowe: Oświadcza ieszcze stawaiacy J{aśnie} P{an} Hickman, że lubo polega na wszystkim co zwierzchność mieyscowa wyższa z nim czynić postanowi, lecz zamilczeć nie może, że nie tylko wiele w swoim handlu przez to cierpi, ale nawet zmuszonym będzie żalić się tam gdzie mu wypadnie, że mimo maiącego paszportu, ktory w tylu mieyscach i w Warszawie w Ministerium Policyi uznawanym został, wszelako ieszcze dla siebie doświadczywszy nieprzyiemności podeyrzenia.

W odpowiedzi przesłuchujący postawili Wilhelmowi Hickmanowi otwarte zarzuty: Na to przedstawiono J{aśnie} Panu Hickmanowi, że gdy przy przesłuchaniu iego ludzi (...) bardzo wiele okazuie się niezgodności w iego zeznaniu, a gdy ciż iego służący nie są w paszporcie wyrażeni, oraz gdy w pewnych mieyscach iak wypadało tenże iego paszport nie był wizowany, lubo postępowanie niżey podpisanego w stosunku doniesienia iemu czy może koniecznie było potrzebne.

Dalsze zarzuty postawiono Wilhelmowi Hickmanowi odnośnie rozbieżności jego zeznań oraz tego, co powiedział Gottlib Siemieński: Na zapytanie stawaiącego J{aśnie} P{ana} Hickmana dlaczego Gottlib Siemieński w służbie iego zostaiący w swoim zeznaniu nie zgadza się z zeznaniem J{aśnie} P{ana} Hickmana, tenże odpowiedział, że sługa iego Gottlib Siemieński tako iest nieprzytomny, że w krotkim bardzo czasie o tym zapomina co robił, tymczasem oświadcza powtornie (...) że to wszystko bynaymniey (...) stwierdza ażeby się zasłonić, owszem czuie się bydź niewinnym, czeka wszystkiego cierpliwie, co z nim stać się może.

Na zakończenie Wilhelm Hickman wyraźnie spokorniał i przedstawił juz tylko podprefektowi swoje prośby: Więcey stawaiący nie miał przydadź, tylko prosi ieszcze, ażeby ile możności wcześnie y iak naiprędzey względem iego nadesłana była rezolucyia y takowy protokołł w dowod zeznania ręką własną podpisał W. H. Hickman (...) Jeszcze dodaie J{aśnie} P{an} Hickman swa proźbę, żeby skoro odbierze pozwolenie iechania do Rossyi wolno mu było wziąć z sobą służącego Moskala {Grzegorza Butowa – przyp. aut}, ktoren dla ięzyka bardzo iest w tamtym kraiu potrzebny, Prusaka zaś byłego {Gottliba Siemieńskiego – przyp. aut}, tu iuż odprawi, gdyż daley tego do usług swoich użyć dla słabości zdrowia nie życzy sobie.

Tymczasem, co może się wydać dość dziwne w świetle przytoczonych dotąd faktów, analiza kolejnych dokumentów, występujących jako załączniki w tej sprawie, działała zdecydowanie na korzyść Wilhelma Hickmana. W załączonym do akt paszporcie, spisanym odręcznie przez burmistrza Fryderyka Petzholta, który stanowił jeden z załączników w czasie przeprowadzanej w dniu 8 kwietnia 1812 w Tykocinie indagacji, czytamy: J{ego}mość Pan W{ilhelm} Hickman przibył dnia 21 marca 1812 roku do No{wego} Mi{asta} Ciechanowca i bawił, aż do dnia 7 kwietnia r.b. Udaiąc się teraz do Tykocina zaświadczenie ważno do tey podróżi dań w Ciechanowcu dnia 7 kwietnia 1812 roku. Petzholt Bur{mistrz}. Dokument potwierdzony został nieczytelną okrągłą pieczęcią oraz odręcznym podpisem: Vidi Commendant Main Tykocin por{ucznik} Dąbrowski. Poniżej – dopisek inną ręką: Widziano w Biurze Policyi Miasta Tykocina d{nia} 7 kwietnia 1812. Praetorius Z. B. W ten sposób zalegalizowany został ostatni pobyt Wilhelma Hickmana w Ciechanowcu oraz jego podróż i pobyt w Tykocinie.

Podobnie było z podejrzeniami Gottliba Siemieńskiego o związki z Ciechanowcem. Zaprzecza temu zaświadczenie podróżne, wystawione przez burmistrza Fryderyka Petzholta w dniu 7 kwietnia 1812 roku, w którym czytamy między innymi: Zaświadczenie wystawione Gottlibowi Szimieńskiemu kunsztu siewieckiego {szewskiego}, rodem z Pruss, z miasta Aris {Orzysz – przyp. aut}, maiąc{emu} lat 28, wzrostu szredniego, włosow rudy, oc{z}y bury, nosa dużego, twarzy okrągłe, ktory z J{aśnie} P{anem} Wilhelmem Hickmanem, kupcem z Płońska {?} tu przybył y okazał swoy paszport y kunszt maystrowski, więc tu bez dwa tygodnie chorował y papiery swoie utraczył, na co zaświadczam. Dan w Nowe Miasto Ciechanowcu, d{nia} 7 kwietnia 1812. Petzholt.

Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że oskarżony o niedopełnienie służbowych obowiązków (a nawet – o zdradę stanu), burmistrz Fryderyk Petzholt uzupełniał w pośpiechu brakującą dokumentację, co uczynił na dzień przed planowaną pierwszą indagacja mającą miejsce w Tykocinie. Nie można jednak wykluczyć, że mamy tu do czynienia z normalną procedurą administracyjną.

Innym załącznikiem był pruski dokument – gleyt podróżny uprawniający Wilhelma Hickmana do wielokrotnego przekraczania granicy, wystawiony we Wrocławiu, w dniu 4 października 1810 roku, z ważnością na dwa lata. Dowiadujemy się z niego, że Wilhelm Hickman miał wówczas 22 lata, był wysokiego wzrostu i miał brązowe oczy. Wiek podejrzanego (w roku 1812 miał on zaledwie 24 lata), oraz związany z tym brak doświadczenia, stawia pod znakiem zapytania jego szpiegowską karierę, choć nie można tego do końca wykluczyć.

Najważniejszy był jednak dokument podróżny, będący obrazem wojaży handlowych (?) Wilhelma Hickmana, w czasie od 23 grudnia 1810 roku do 19 marca 1812 roku, który obala praktycznie wszystkie postawione mu w czasie tykocińskiej indagacji formalne zarzuty. Dokument ten, to niezwykły pamiętnik jego podróży, potwierdzony przez władze cywilne i wojskowe w miejscowościach przez które przejeżdżał, podróżując po terenie Księstwa Warszawskiego.

Pierwszym odnotowanym etapem jego podróży był Pułtusk, gdzie został on przesłuchany i otrzymał zgodę na dalszą podróż: _Widziany przez Podprefekta Powiatu Pułtuskiego, okaziciel ninieyszego paszportu, któren został nayściśley examinowany, może dalszą podróż swoią bez przeszkody do Tykocina, na Różan, Ostrołękę kontynuować. Pułtusk, dnia 23 grudnia 1810.Trzy dni później Wilhelm Hickman był widziany i odnotowany w Ostrołęce, skąd udał się do Tykocina, gdzie pod koniec stycznia 1811 roku otrzymał zgodę na dalszą podróż oraz pouczenie: Ponieważ okaziciel ninieyszego dla własnych interesów tu przybyły w widokach handlowych, na powrót chce się udać do miasta stołecznego Warszawy, melduiąc się wszędzie władzom mieyscowym policyinym. Dan w Tykocinie, dnia 29 stycznia 1811. _Został on też odnotowany przez Komendanta Placu w Tykocinie – podpułkownika Łuszczyńskiego.

Wilhel Hickman pojawił się w Warszawie przed dniem 14 lutego 1811 roku, gdzie otrzymał zezwolenie na podróż do Brodów i Ciechanowca, wystawione przez ministra policji, jego wyjazd z Warszawy odnotowany został na rogatce golędzinowskiej, zaś 15 lutego 1811 roku, odnotowany został jego przejazd dyliżansem pocztowym przez komorę celną w Ciechanowcu. Po raz kolejny pojawił się on w Ciechanowcu (jeżeli wierzyć cytowanemu dokumentowi), dopiero 19 listopada 1811 roku: Widziana w Biurze Policyi w Nowe Miasto Ciechanowcu dnia 19 Now{em}br{is} 1811 roku i ma służyć do Warszawi. Petzholt Bur{mistrz}. Następnego dnia został odnotowany jego przejazd przez rogatkę ząbkowską w Warszawie.

W stolicy Wilhel Hickman zabawił blisko dwa miesiące, później wystąpił o zgodę na powrót do Wrocławia: Prezydent Policyi Miasta Stołecznego odsyła J{aśnie} P{ana} Hickmana Wilhelma, kupca powracaiącego do Wrocławia, do J{ego} W{ysokości} Ministra Policyi. Dan w Policyi 21 stycznia 1812. Koniecki – Widziany w Ministeryum Policyi, służy na powrót do Wrocławia w Szląsku. W Warszawie dnia 21 stycznia 1812. Za Ministra Policyi Szef Biura J. Wołowski.

Miesiąc później odnotowany został jego przejazd przez granicę w ...Głowney Komorze Celney przy wieździe do Kraiu za okazyą, Kempno {Kępno}, 23 lutego 1812. Madaliński... co oznaczało powrót Wilhelma Hickmana na teren Księstwa Warszawskiego, odnotowany zresztą tego samego dnia przez Komendanta Placu miasta Kępna, który skontrolował jego dokument podróżny.

Z Kępna Wilhel Hickman udał się do Warszawy, gdzie wystąpił o paszport na podróż do Rosji: Prezydent Policyi Miasta Stołecznego odsyła J{aśnie} P{ana} Hickmana Wilhelma do Biura J{ego} W{ysokości} Ministra Policyi żądaiacego mieć paszport do Ciechanowca w Rossyi. Dan w Policyi 10 marca 1812. Koniecki – Widziany w Ministeryum Policyi, służy do Ciechanowca w Rossyi. Warszawa, dnia 10 marca 1812. Za Ministra Policyi Szef Biura J. Wołowski.

Ostatni zapis dokonany został dziewięć dni później w Karczewie: Meldował się w Policyi Miasta Karczewa, dnia 19 marca 1812 roku. Olszewski – Burmistrz.

Z powyższych dokumentów można wysnuć jeden wniosek. Wilhelm Hickman, bez względu na to, czy był szpiegiem pruskim, czy też zwykłym kupcem (któremu nie można jednak odmówić ogromnej przedsiębiorczości), posiadał oficjalne dokumenty zezwalające mu na podróżowanie po terenie Księstwa Warszawskiego. Innym zagadnieniem jest to, że niektóre z nich wystawiane lub awizowane były przez urzędników niskiego szczebla, czasami nie uprawnionych do podejmowania decyzji w tym zakresie. Nic więc dziwnego, że owa Sprawa Hickmana spowodowała reakcję Ministra Policji w Warszawie: Ministerstwo Policyi – czytamy we wspomnianym piśmie – w oryginale przesyła opisania dalszych w tey mierze zaradczych srodkow, odtąd zaś W{ielmożn}y Prefekt zaleci wszystkim Burmistrzom, aby wizuiąc paszporty wydane przez władze rossyiskiem za ktorymi osoby wiezdzaiace w Xięstwo (...) nikomu bez paszportu przyieżdżaiacemu od dzisiai paszportow nie wydawali, lecz takowe do naibliższego podprefekta odsyłali, ktoren przekonawszy się, iz osoba do niego dostawiona nie iest w żaden sposob podeyrzana y niebespieczna, wyda onym stosowne zaswiadczenie (...) dla uzyskania paszportu...

Wokół osoby Wilhelma Hickmana rozpętane zostało śledztwo, które jednak nie zostało doprowadzone do finału. Można przypuszczać, że otrzymał on zgodę na opuszczenie Tykocina i udał się do Rosji, jak to sugerował w czasie przesłuchania. Swoiste podzwonne dla jego sprawy stanowi końcowy fragment raportu komisarza policji departamentu łomżyńskiego – Ignacego Godlewskiego, który w dniu 2 maja 1812 roku zjechał do Ciechanowca, aby ostatecznie zamknąć sprawę burmistrza Fryderyka Petzholta. W raporcie tym, skierowanym do prefekta departamentu łomżyńskiego czytamy: ... co sie zaś tycze obiektu o kupcu Hickmanie (...) artykuł W, zdaie się bydź słusznem, tym bardziey, że y paszport wrocławski wizowany przez tyle zwierzchności policyinych mogł uwolnić Burmistrza {Fryderyka Petzholta} od scisłego wglądania w iego czynnosci, lecz że ten Hickman powinien bydź scisle indagowany ponieważ sam paszport iego swiadczy, iż tyle razy y w rożnych punktach przebywał granice Xięstwa, bez wytłomaczenia się iednak dokładnego dlaczego?

Pytanie to pozostanie niestety bez odpowiedzi. Dokumenty dotyczące Wilhelma Hickmana urywają się w dniu 2 maja 1812 roku, co uniemożliwia ustalenie czy był on niezwykle operatywnym kupcem (z dużym zacięciem podróżniczym), czy też szpiegiem pruskim, działającym prawdopodobnie na rzecz Rosji. W dniu 19 listopada 1812 roku, tracący już władzę książę warszawski Fryderyk August, uchodzący na zachód przed wkraczającymi na teren Księstwa Warszawskiego wojskami rosyjskimi, wydał dekret odwołujący Fryderyka Petzholta z zajmowanego stanowiska.

st. kustosz Norbert Tomaszewski, Dział Historyczny


źródło: http://maps.mapywig.org/m/German_maps/series/150K_Schroetter_Neu_Ost-Preussen/KvOP150K_XIII_1808_APP_Sygn._M.Pol._31-2-XV_Sect_XIII.jpg