NIECOdziennik Muzealny - Ostatki i popielec

Dienstag
16
Februar
2021

Ostatki czyli ostatnia szansa do hucznej, wesołej zabawy i sowitego najedzenia się, przed nadchodzącym, długim okresem wstrzemięźliwości – Wielkim Postem. Wielki Post rozpoczynał się Środą Popielcową nazywaną też Popielcem lub Wstępną Środą. Zwiędła jak panna we wstępną środę, mawiano… Wszystkie te panienki, które nie znalazły męża w karnawale, były obiektem żartów, drwin i kąśliwości, mimo że zaczynał się właśnie czas wyciszenia… W Kościołach kapłani sypali głowy wiernych popiołem, na znak umartwienia i pokuty. Ci którzy nie mogli być tego dnia w kościele, odrobinę popiołu na głowę otrzymywali z rąk gospodyni, która przynosiła go do domu w niewielkim zawiniątku, umieszczonym w książeczce do nabożeństwa – był to wyraz ludowej pobożności.

Wielki Post, był czasem przygotowania do najważniejszych świąt chrześcijańskich. Polegało to między innymi na powstrzymaniu się od pokarmów mięsnych, tłustych i słodkich. Czyli tych które królowały na stołach przez całe zapusty. Aby wyzbyć się nawet najmniejszej odrobiny tłuszczu, garnki starannie szorowano popiołem. Od tej pory aż do Wielkanocy, potrawy były kraszone wyłącznie olejem lnianym lub konopnym. Nie spożywano nabiału ani jajek. Na takie rarytasy mogły pozwolić sobie wyłącznie dzieci i to tylko te małe. Wstępna środa następuje, Pani matka żur gotuje. Żur, żurek, zalewajka - zupa jadana codziennie w czasie postu. Prosta i tania, przygotowana na bazie zakwasu chlebowego, podawana z ziemniakami. Równie często na stołach pojawiały się śledzie. Te z kolei, kupowano u obwoźnych handlarzy lub w niewielkich sklepikach. Wprost z drewnianych beczek, słone i najczęściej w całości. Jakże inne od tych które jadamy dzisiaj. Przed przyrządzeniem należało je porządnie wymoczyć w wodzie. Śledzie jedzono z posiekaną cebulą i olejem lnianym, do ziemniaków lub chleba.

tekst: Agnieszka Kiersnowska, Dział Etnograficzny
fot. Artur Warchala